środa, 7 listopada 2012

Cud natury - siemię lniane

Jakiś czas temu pojawił się tutaj pierwszy wpis na temat siemienia lnianego i jego właściwości. Przyszedł czas, abym opisała Wam, jak ja wykorzystuję siemię.

Po pierwsze: wewnętrznie
Łyżeczkę zmielonego siemienia zalewam ok. ¾ szklanki wrzątku i mieszam przez jakiś czas. Tak przygotowany napój wypijam rano i wieczorem. Czasami dodaję do niego jogurt pitny, wtedy nie czuć tak drobinek. Ten sposób sprawdza się u mnie najlepiej i bardzo pomógł mi w problemach żołądkowych. ;)
Drugi wariant spożycia jest taki, że do jogurtu lub płatków dodaję ziarna siemienia i jem. Oczywiście możemy je dodać do czego tylko chcemy. 

Po drugie: maska na włosy
Łyżkę siemienia zalewam szklanką wrzątku i gotuję na małym gazie przez ok. 15 minut ciągle mieszając. Tak przygotowany żel możemy przesączyć przez sitko, aby pozbyć się ziarenek, jednak często nie chce mi się tego robić, a na stancji sitka nie ma, więc nakładam na włosy żel z ziarnami. 

Po trzecie: płukanka
Przygotowuję ją podobnie jak napój do picia, tyle że przecedzam przez sitko. Chyba nie muszę opisywać jaki efekt taka płukanka daje na włosach. ;)

Po czwarte: maska na twarz
Przygotowanie jest identyczne jak przy masce na włosy. Uwielbiam domowe i naturalne maseczki, a ta świetnie koi podrażnienia i nawilża. Od jakiegoś czasu nie kupuję wcale drogeryjnych masek.

Na razie znalazłam tylko 4 sposoby wykorzystania siemienia lnianego. Oczywiście, gdy wymyślę coś jeszcze, napiszę Wam o tym. ;)


Lubicie siemię? Stosujecie?


Pozdrawiam,
J.

27 komentarzy:

  1. używam maski z siemienia regularnie i napewno niezaprzestanę bo daje niesamowity efekt nawilżenia:

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znoszę zapachu siemienia, chyba się nie przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu zrobić maskę z siemienia. Podobno efekt jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam siemię! Ale nie stosowałam go jeszcze na twarz, muszę koniecznie nadrobić to niedopatrzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oprocz maski z glutka fajny jest zel stylizujacy z siemienia :)
    P.s kiedys tez mi sie nie chcialo tego przecedzac i mialam te ziarenka az do nastepnego mycia wlosow ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię siemie stosuje na wiele sposobów szczegónie jako żel do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niektórzy robią też z ziarenek peeling na dłonie. Nie masz problemu z wypłukaniem ziarenek z włosów? Moja koleżanka męczyła się ponad godzinę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. płucze dokładnie ;) czasem zostanie kilka ziaren to rozczeszę włosy i już ;)

      Usuń
  8. Jestem zacofana i nie stosowałam siemienia:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja sobie podjadam siemię mielone z miodem i mlekiem-nawet smakuje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię siemię, ale stosuję rzadko :( Wolę gotowe produkty

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż mogę powiedzieć - siemię rządzi :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja babcia na zaparcia stosowała siemię:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Używałam maski, ale do picia się nie mogę przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się koniecznie przekonać do picia:D

    OdpowiedzUsuń
  15. wypróbowałabym sposób pierwszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. lubię maski na włosy i na twarz, jednak nie mogę się przekonać do picia :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Zawsze w lodówce stoi słoiczek żelu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wolę len mielony, który po zalaniu wodą 90st mieszam i odstawiam. Czekam ok. 10 minut, aż zglucieje. Dodaję łyżkę miodu i kapkę mleka. Smakuje jak najlepszy deser.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze, chętnie bym taki zrobiła, tylko nie lubię miodu :D

      Usuń
  19. Twój blog został nominowany do Liebster Blog Award, Gratuluję :)
    Po szczegóły zapraszam na: http://kosmetykowe-inspiracje.blogspot.com/2012/11/nominacja-libster-blog-award_8.html

    Pozdrawiam^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Stosują płukankę i próbuję też żelu lnianego - jak na razie efekty średnie, ale zapas specyfiku trzeba wykorzystać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Stosuję żel lniany- uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
  22. w piciu nie jest najgorszy, za to po płukance moje włosy były lekko sklejone,nie wiem jak to określić-efekt mokrej włoszki?:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem alergikiem, ale nie wiem na co konkretnie mam uczulenie. Siemię ratuje mnie, gdy dostanę wysypki, jak ciężka by nie była. Po pierwsze, małą ilość żelu lnianego wcieram w obsypane miejsce. Działa kojąco, skóra przestaje swędzieć i z czasem się uspokaja. W cięższych przypadkach robię "lniane pogotowie na ciało": nacieram się pod prysznicem żelem, czekam, aż wyschnie, spłukuję, nacieram jeszcze raz, ale mała ilością i czekam aż całkowicie zaschnie, potem smaruję się oliwą. Metoda jest czasochłonna, ale niezwykle skuteczna.

    Poza tym oczywiście kręcę włosy ( właśnie przy stylizacji odkryłam, jak świetnie żel redukuje wysypki), a w dawnych czasach piłam siemię, żeby schudnąć, ale nie działało.

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam siemię ;D. Jak dokładniej opracowujesz maskę? Nie jest zbyt wodnista i nie spływa z twarzy? Używasz samego "żelu", czy też drobinek, np. miksując je? W ogóle, jak jest na studiach chemicznych :)? Uwielbiam chemię i zastanawiam się, jak tam jest ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwykle nie oddzielam ziarenek, bo mi się nie chce i nie mam dobrego sitka na stancji, ale planuję kupić ;) nic mi nie spływa na szczęście, żel jest gęsty.

      co do studiów, to jestem zadowolona ;)

      Usuń

Blog to moje hobby i zamieszczam tu swoje spostrzeżenia na temat różnych metod pielęgnacji włosów. Cieszę się, jeśli któryś z postów Ci się przydał. ;)

Dziękuję. ;)