niedziela, 20 lipca 2014

Kilka słów o podróbce TT z Biedronki

W Biedronce bywam bardzo rzadko, jednak muszę przyznać, że lubię ich kosmetyczne promocje. Nie jestem zakupoholiczką, ale wprowadzają do oferty znane i dobre produkty, na które ludzie się wprost rzucają. Ostatnio były to suche szampony Batiste oraz suplement diety Vitalsss ze szczotką ala TT.

Batiste w domu mam, więc nie kupiłam, chociaż później tego żałowałam, ale na szczęście są dostępne w Hebe. Skusiłam się za to na suplement, a właściwie szczotkę, bo to o nią mi chodziło (jak pewnie większości). ;)


O TT dowiedziałam się już na początku włosomaniactwa, lecz nie interesowałam się jego kupnem z kilku powodów: jest drogi, a do kręconych włosów zaleca się grzebienie z szeroko rozstawionymi ząbkami, nie szczotki. Kiedy dowiedziałam się o jego tańszej wersji dostępnej w Biedronce, kupiłam ją. Oczywiście wybrałam kolor niebieski (wtedy jeszcze było dużo kolorów).

Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam po powrocie do domu, było rozczesanie włosów. Muszę przyznać, że szczotka ładnie rozczesuje włosy, radzi sobie z kołtunami, i o dziwo, nie elektryzuje. Szczotka przyjemnie masuje skalp, chociaż jak dla mnie ząbki zbyt mocno drapią i są trochę za krótkie. Już zapomniałam o problemie włosów pozostających w szczotce – przy grzebieniu nie mam takich problemów. Do tego włosy są jakby spuszone i nie podoba mi się ich wygląd.

Nie żałuję zakupu podróbki TT, bo jest całkiem fajna. Używam jej raz dziennie, zwykle wieczorem, aby zrobić masaż skalpu. Lubią nią też rozczesywać włosy przed myciem. Miejsce mojego ulubionego czesadła nadal należy do drewnianego grzebienie i wątpię, żeby kiedykolwiek się to zmieniło. ;)


Która z Was też skusiła się na suplement ze szczotką? ;)

Pozdrawiam,
J.

środa, 9 lipca 2014

Produkty Stapiz dostępne w Poznaniu!

Na samym początku muszę się Wam pochwalić, że jestem licencjatem! Obrona wcale nie jest taka zła. Wiadomo, na początku zawsze jest stres, ale jak już weszłam do pokoju to wszystko minęło. Od poniedziałku już oficjalnie mam wakacje. Przejdźmy jednak do sedna. ;)

Kilka razy wspominałam Wam o moim ulubionym szamponie Stapiz Sleek Line, który jest trudnodostępny. Kilka z Was również chciało go kupić, ale jedyną możliwością było zamówienie internetowe. Czasami szampon można było kupić w Hebe, jednak rozchodziły się tak szybko, iż graniczyło to z cudem. Podejrzewam, że obecnie już w ogóle ich nie sprowadzają, bo nawet nie ma dla nich miejsca na półce.

Pod ostatnią włosową aktualizacją otrzymałam komentarz od pana Mateusza, który jest przedstawicielem firmy Stapiz i dzięki niemu dowiedziałam się, iż produkty tej marki dostaniemy stacjonarnie również w Poznaniu! Oczywiście bardzo się z tego ucieszyłam i pognałam do sklepu.

Pierwszy sklep to Eurokos (ul. 27 Grudnia 3), a drugi Wenus-Fryz (Garbary 38). Jako że bliżej mi do Placu Wolności, wybrałam się do Eurokosu i przepadłam. W sklepie jest tyle najróżniejszych kosmetyków do włosów, że miałam ochotę wynieść ich całą masę. Z moją przerobowością jest jednak słabo, bo zużywam o wiele mniej produktów do włosów niż kiedyś, więc kupiłam tylko szampony Stapiz. Dostałam też do nich pompki, dzięki czemu stosowanie jest o wiele prostsze. 

Cieszę się, że moje ulubione szampony są dostępne stacjonarnie i mam nadzieję, że przyda Wam się ta informacja. Oczywiście polecam. ;)


Pozdrawiam,
J.

sobota, 28 czerwca 2014

Włosy w czerwcu

Po raz kolejny czas zleciał mi tak szybko, że o włosowej aktualizacji przypomniały mi Wasze posty. Muszę się Wam pochwalić, iż zakończyłam studia na stopniu licencjata, a 7go lipca czeka mnie obrona. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli. ;)

Chyba jeszcze do mnie nie dotarło, że przede mną długie wakacje. Planuję wykorzystać ten czas na solidną pielęgnację włosów. W ramach prezentu zamówiłam trochę rosyjskich kosmetyków, w tym sprawdzone serum Babuszki Agafii na porost włosów. Wiosną i latem moje włosy rosną najszybciej, więc może uda mi się je zapuścić.

W czerwcu włosy raczej sprawowały się dobrze. Częstsze olejowanie dobrze na nie wpłynęło. Znacznie podrosły, przez co zrobiły się cięższe, w związku z tym loki są drobniejsze. Szczerze mówiąc, nie przeszkadza mi to, że loki ‘zanikają’. Po umyciu je rozczesuję, przez co stają się proste. Zresztą ostatnio najczęściej nosze je związane.

W ciągu roku akademickiego moja pielęgnacja się zmieniła. Sprowadza się do nałożenia maski przed myciem na jakieś 15 minut, po czym myję włosy sprawdzonym Stapizem z SLS. Czasami nie stosuję żadnej maski przed. Wykluczyłam też odżywkę bez spłukiwania, lecz końcówki stale zabezpieczam silikonowym serum. Maski posiadam dwie i używam je na zmianę. Co do oleju to ostatnio stosuję Vatikę lub mieszankę z Alterry. Przyznam, że kiedy codziennie czekało mnie jakieś kolokwium, nie miałam czasu, albo po prostu nie chciało mi się latać z czepkiem na głowie. Do tego szkoda mi pieniędzy na te wszystkie ‘super’ kosmetyki. Stawiam na sprawdzone KWC, czasem tylko skuszę się na jakąś nowość. Ograniczenia w pielęgnacji nie sprawiły, że włosy stały się brzydsze. Nadal są zdrowe, chociaż zaniedbałam olejowanie, jednak nadrobię to. Po raz kolejny przekonałam się, iż minimalizm w moim przypadku jest najlepszy. ;)

W tym miesiącu nie mam dla Was typowych zdjęć włosów, jedynie kilka z przeciągu całego miesiąca, które pokazują, jak mniej więcej wyglądają moje włosy. Pierwsze dyplomowe jest najbardziej aktualne, reszta pochodzi jakoś z połowy miesiąca.



A jak Wasze włosy w tym miesiącu?

Pozdrawiam,
J.