poniedziałek, 5 stycznia 2015

Krótka aktualizacja + nowa działalność

Witajcie w Nowym Roku! ;)

Miałam już nie pisać na blogu i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jestem tu jednorazowo, bo muszę Wam o czymś napisać. ;)

O włosy dbam już długo, jednak nie miałam okazji sprawdzić jaki jest ich rzeczywisty stan, aż do niedawna. Wybrałam się do apteki po rękawiczki na laboratoria i trafiłam na dzień badania włosów! Aż sama nie mogę uwierzyć, że miałam takie szczęście. Oczywiście od razu usiadłam na fotelu i Pani zbadała moje kosmyki. Na szczęście nie mam powodu do narzekań. Skóra głowy i włosy są w świetnej kondycji. Włosy są dobrze oczyszczane i zadbane. Końcówki też zakończone tak, jak być powinny. Niestety nie mam zdjęć z badania, lecz jeśli jeszcze kiedyś uda mi się na takowe dostać, na pewno je tutaj wrzucę. ;)

A teraz druga sprawa...

O tym, że interesuję się haftem krzyżykowym i co jakiś czas coś wyszywam, już wiecie. W przerwie świątecznej poszerzyłam swoją działalność. Jestem wielką fanką Wiedźmina i od zawsze marzyłam o jego figurce lub maskotce. Zazdrościłam tym, którzy sami robili takowe. W końcu moja 'zazdrość' sięgnęła zenitu i zaczęłam grzebać w internecie, aż natknęłam się na tutoriale odnośnie pluszaków. Okazało się, że jest to bardzo proste i kompletnie mnie pochłonęło! Zrobiłam swojego własnego Geralta i Yennefer, a także inne pierdołki, np. pokrowce na telefon. Nie ma nic cenniejszego niż radość bliskich z własnoręcznie wykonanych prezentów, a moja duma z Geralta to już w ogóle. ;) Z początku wystawiłam swoje prace na facebooku i dostałam kilka zleceń. Zachęcona przez znajomych, założyłam konto na etsy i prowadzę swój mały sklepik. Jutro wracam do Poznania, więc dodam więcej 'wyrobów'. Póki co zaczynam, ale pierwsza rzecz została już sprzedana, więc jest dobrze. ;)


Chętnych zapraszam na mój profil na Instagramie oraz do sklepu na Etsy. ;)

Pozdrawiam,
J.

poniedziałek, 27 października 2014

Pora się pożegnać

Kilka miesięcy temu postanowiłam wycofać się z blogowania, a posty zamieszczałam rzadko. Głównie były to włosowe aktualizacje, jednak ostatnio zmieniłam zdanie i postanowiłam odejść na stałe.

Comiesięczne aktualizacje straciły dla mnie sens, ponieważ efekty są lepiej widocznie przy dłuższej przerwie. Poza tym moja pielęgnacja od dawna się nie zmienia, dlatego nie napiszę Wam już nic nowego. Włosy rosną, są coraz dłuższe, aż jestem w szoku, i w końcu widzę, że rosną. Na dłuższych lepiej widać przyrost, ponieważ są cięższe i nie podwijają się tak mocno. Z ich stanu też jestem bardzo zadowolona, a na koniec zostawiam Was ze zdjęciem po ostatniej nocce z Amlą na głowie. ;)


Tym razem żegnam na stałe i pozdrawiam,
J. ;)

PS. W razie czego znajdziecie mnie na Instagramie, a mail obowiązuje cały czas ten sam.

czwartek, 9 października 2014

Rozczesywanie mokrych włosów

Zaczynając przygodę ze świadomą pielęgnacją praktycznie na wszystkich blogach znajdywałam informację, że nie powinno się rozczesywać mokrych włosów. Najlepiej robić to przed myciem i dopiero po wyschnięciu. Nigdy nie wyznawałam tej zasady i mogę powiedzieć, że uważam ją za głupotę. Dlaczego?

Kiedyś nie rozczesałam włosów po umyciu i nie byłam zadowolona z rezultatu. Włosy były splątane i brzydko się układały. Może w jakiś sposób na tym cierpią, ale nie zauważyłam, aby moje były zniszczone. Uważam wręcz, że dobrze to na nie wpływa.

To samo tyczy się zasady ‘masz kręcone włosy - nie rozczesuj loków’. Nie wyobrażam sobie tego nie robić i chodzić z kołtunem przez kilka dni. Moje włosy nie są skłonne do plątania, jednak czesanie to dla mnie podstawa. Po pierwsze: włosy lepiej wyglądają, a po drugie: skóra głowy potrzebuje masażu. 

Przez kilka miesięcy, bodajże w trzeciej klasie gimnazjum, nie rozczesywałam włosów, bo wszyscy mówili, że to zepsuje loki. Fakt, włosy układały się inaczej, lecz po jakimś czasie zaczęły mocno wypadać. A wszystko przez to, że cebulki stały się słabe z braku masażu. 

Wśród takich ‘zasad’ można znaleźć też: nie spij z mokrymi włosami oraz nie używaj gumek z metalowymi elementami. Szczerze mówiąc je też zaliczam do swoich tzw. mitów i nie przejmuje się nimi. Nie są to złe nawyki, a nie mam zamiaru nic zmieniać, skoro mi to nie szkodzi.

Pozdrawiam,
J.