wtorek, 23 czerwca 2015

Zmiana, czyli cięcie!

Sporo czasu minęło od daty publikacji ostatniego posta, ponieważ miałam już nie wracać na bloga. Postanowiłam jednak co jakiś czas wrzucać aktualizacje, stąd dzisiejszy post. Ostatnio na mojej głowie zagościła nowa fryzura, ale zacznijmy od początku. ;)

Kiedy wróciłam do naturalnego koloru włosów, moim celem stało się zapuszczenie włosów. Przez bardzo długi czas sięgały ramion, lecz regularnie je podcinałam, żeby wyrównać je po dosyć mocnym cieniowaniu. Kiedyś pisałam Wam o mojej wymarzonej długości włosów i w końcu udało mi się ją osiągnąć. Proste włosy sięgały łopatek, a nawet trochę niżej, jednak po wyschnięciu strasznie się skręcały i wydawały się o wiele krótsze. Było to demotywujące, szczególnie po podcięciu końcówek. Czasem pozbycie się 1,5 cm sprawiało, że wyglądałam, jakbym straciła ich 5.

Nie mam typowego zdjęcia włosów, ale załączam takie, na którym je widać. ;)


Zapomniałam jak to jest mieć długie włosy, a właściwie średniodługie, które dla mnie okazały się... za długie. Właściwie przeszkadzały mi w większości czynności i najczęściej związywałam je w kitkę. Zrobiło się ich więcej, przez co było mi gorąco. Zaczęłam myśleć o zmianie fryzury, chociaż trochę bałam się utraty włosów i nie chciałam zbyt dużej zmiany. Planowałam dłuższego boba: dłuższy przód, krótszy tył. Miałam już kiedyś taką fryzurę, lecz na krótszych włosach. 

Chyba ktoś czytał mi w myślach, bo po jakimś tygodniu odezwała się do mnie koleżanka, czy nie jestem zainteresowana zmianą fryzury. W salonie fryzjerskim Lafayette miało odbyć się szkolenie z Filipem Galasem i poszukiwali modelek. Tak się złożyło, że brakowało im kilku osób, więc zgłosiłam się. ;) Oczywiście początkowo trochę się bałam, bo wiadomo jak to jest, kiedy idzie się do nowego fryzjera. Na szczęście obawy okazały się bezpodstawne.
Było nas dziesięć. Każdej z nas przydzielono fryzjera, który najpierw zrobił z nami wywiad odnośnie naszych wizji, a następnie zaplanował, jak chce taką fryzurę wykonać. Wszystko było uzgadniane z Filipem, który jest po prostu wspaniałym fryzjerem! Widać, że jest to jego ogromna pasja i ma ogromny talent do tego, co robi. Potrafi spojrzeć na osobę i od razu ma na nią pomysł.

Ogólny zamysł mojej fryzury pozostał, jednak ją skróciliśmy, i to dość mocno. Włosy zostały porządnie wycieniowane, aż dziwnie się teraz czuję – na głowie jest lekko. Nie mam już problemu ze zbyt gęstymi włosami i gorącem, nie wspominając już o tym, że o wiele szybciej schną. ;)



Jeśli chodzi o pielęgnację, to w zasadzie nic się w tej kwestii nie zmieniło. Włosy myję szamponem Stapiz, który jest moim must have. Praktycznie przed każdym myciem nakładam maskę: raz emolientową, raz proteinową. Obecnie są to drożdżowa BingoSpa oraz jakaś rosyjska z masłem Shea (nie pamiętam nazwy). Olej stosuję zwykle raz na tydzień. Najczęściej jest to Vatika kokosowa lub mieszanka BabyDream dla mam. Z włosami nie mam większych problemów, jestem z nich zadowolona. ;)

Pozdrawiam,
J.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Krótka aktualizacja

Witajcie w Nowym Roku! ;)

Miałam już nie pisać na blogu i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jestem tu jednorazowo, bo muszę Wam o czymś napisać. ;)

O włosy dbam już długo, jednak nie miałam okazji sprawdzić jaki jest ich rzeczywisty stan, aż do niedawna. Wybrałam się do apteki po rękawiczki na laboratoria i trafiłam na dzień badania włosów! Aż sama nie mogę uwierzyć, że miałam takie szczęście. Oczywiście od razu usiadłam na fotelu i Pani zbadała moje kosmyki. Na szczęście nie mam powodu do narzekań. Skóra głowy i włosy są w świetnej kondycji. Włosy są dobrze oczyszczane i zadbane. Końcówki też zakończone tak, jak być powinny. Niestety nie mam zdjęć z badania, lecz jeśli jeszcze kiedyś uda mi się na takowe dostać, na pewno je tutaj wrzucę. ;)

Pozdrawiam,
J.

poniedziałek, 27 października 2014

Pora się pożegnać

Kilka miesięcy temu postanowiłam wycofać się z blogowania, a posty zamieszczałam rzadko. Głównie były to włosowe aktualizacje, jednak ostatnio zmieniłam zdanie i postanowiłam odejść na stałe.

Comiesięczne aktualizacje straciły dla mnie sens, ponieważ efekty są lepiej widocznie przy dłuższej przerwie. Poza tym moja pielęgnacja od dawna się nie zmienia, dlatego nie napiszę Wam już nic nowego. Włosy rosną, są coraz dłuższe, aż jestem w szoku, i w końcu widzę, że rosną. Na dłuższych lepiej widać przyrost, ponieważ są cięższe i nie podwijają się tak mocno. Z ich stanu też jestem bardzo zadowolona, a na koniec zostawiam Was ze zdjęciem po ostatniej nocce z Amlą na głowie. ;)


Tym razem żegnam na stałe i pozdrawiam,
J. ;)

PS. W razie czego znajdziecie mnie na Instagramie, a mail obowiązuje cały czas ten sam.